
Pamiętam, jak czytając przygody Wojciecha Cejrowskiego opisane w książce Gringo wśród dzikich plemion, uderzyło mnie jak często wychodził z opresji dzięki, jak sam to określa, tupetowi jak taran. Błyskawicznie wymyślał sposoby wydostania się z przeróżnych kłopotów i przekonywał napotkanych tubylców, że jego wymyślone na poczekaniu historie są najprawdziwszą prawdą z taką pewnością siebie, że po...